Ja kobieta…

wywiad z Anną Brzozowską

3 lipca 2017

DP: Jak to jest z kobietami ? Czy mogą już być w pełni?

 

AB: Zrobimy najpierw ćwiczenie. Usiądź wygodnie i poczuj ciało. Poczuj swoje biodra, poczuj ręce, poczuj głowę i twarz, oddech czy jest płytki czy głęboki, a teraz poczuj , że masz lewą stronę (żeńską) i prawą (męską). Poczuj je. I zobacz kobiety ze swojego rodu , te po lewej stronie i mężczyzn ze swojego rodu , tych po prawej i poczuj jakie to dla Ciebie jest. Patrz przede wszystkim na mamę i tatę. I poczuj kto jest z tyłu, kto bardziej z przodu. Jaki tam obraz jest na pierwszym planie. Może ktoś się chowa, może ktoś bije. Może jest za cicho, może wszyscy są smutni. A może właśnie dobrze im wszystkim, wesoło i żywo. Dla każdego to inne, dla każdej inne…

 

DP: Jakie dla wielu?

 

AB: Zadziwiające w odczuciu. Już na krześle podczas ćwiczenia widać główny problem i to czego jeszcze brakuje. Pojawia się wzdrygnięcie, obrzydzenie, przeszywające zimno i to prowadzi do pracy, by przyjrzeć się temu… A czasem kobiety są zaskoczone jak widzą , że mężczyźni chcą objąć kobiety i że tam już są RAZEM.

 

DP: Zintegrowane?

 

AB: Tak.  Coraz bardziej Spokojne. Pogodzone. Z olbrzymią świadomością siebie i swoich możliwości i potrzeb.

 

DP: Widzisz je w życiu? W tym razem? Czy raczej w rozłączeniu.

 

AB: Znam różne kobiety. Te lekkie i te zmęczone i nieufne. Gdzie rozum mówi : idź już do mężczyzny, możesz tam być kobieca, seksualna, a przy tym namiętna w życiu, pełna pasji . Ciało jednak jest niepewne. Kontrolujące i uważne.

 

DP: Z jakimi tematami do Ciebie przychodzą?

 

AB: Z bardzo różnymi. Na przykład. Nie umiem się ubrać, ciągle przebieram… proszę mi pomóc zobaczyć ilu we mnie się kłóci? I kto z kim, bo to wykańczające by wyjść do pracy po 2 godzinach ubierania. Albo: Nie mam kontaktu ze sobą, proszę mi pomóc zobaczyć na kogo nie chcę patrzeć ja albo moja rodzina? Jestem zamrożona , proszę mi pomóc dotrzeć do tej traumy, która mnie oplata jak sieć? To są konkrety świadomych kobiet.

 

DP: A jak widzisz to co się dzieje wśród kobiet przy okazji  ustawy aborcyjnej ? Czy pracujesz z kobietami po aborcji?

 

AB: Kobiety są złe na Państwo, na politykę. Ja mam poczucie, że temat aborcji jest tu marginalny. To jest złość na to co ktoś zabrania lub karze. I to dotyczy nie tylko tematu aborcji. Ja widzę taką przemoc na wielu polach. To jest związane z tematem porodu, karmienia i wszystkich kompetencji związane z macierzyństwem , szczepieniami, szkołami, wychowaniem.  Bardzo się cieszę, kiedy pisze się o skutkach i konsekwencjach i swoich osobistych doświadczeniach. To daje do myślenia. Kobieta, która stoi przed wyborem aborcji mierzy się z tym w sobie.  To jest w niej. Uczucia z tym związane, wszystkie za i przeciw.  Ma się w tym w swoim życiu. Z konsekwencjami wyboru też.  Tylko ona wie jak…. Jak się ma jej rodzina, żyjące dzieci, ona sama. Nikt nic tu nie może. To ją do czegoś prowadzi….

 

DP: Zaciekawił mnie wątek karmienia…. i przemocy… porodu i przemocy….

 

AB: Wyobraź sobie Dorota, że jest kobieta, która jest przekonana wewnętrznie o karmieniu butelką. Ma swoje powody. A ktoś… Pani terapeutka zachęca ją do karmienia piersią mówiąc o bliskości i więzi. A ta właśnie kobieta pochodzi z rodu gdzie o więź było trudno, dajmy na to w trzech pokoleniach… czy dla niej to możliwe? Zasiąść, głaskać dziecko, patrzeć mu w oczy i karmić piersią?  Ona nie wie skąd to wziąć w sobie… ten spokój… te bliskość i tę więź…. A kiedy słyszy przy sobie „dobre rady” rozpada się na kawałki, bo nie umie… i nie wie jak…. Czego ona potrzebuje? Wcześniejszego przygotowania. W poczuciu wolności i swoich możliwości.  Informacji o tym i o tamtym sposobie na karmienie.  I wolności w wyborze tego co dla niej możliwe. To samo dotyczy porodu.

 

DP: Kobieta chce być traktowana z szacunkiem.

 

AB: Tak. Wtedy staje w mocy. W oparciu o konsekwencje. I wtedy jest w stanie sama podjąć  decyzję by się do porodu przygotować lub popatrzeć serio na to jak się ma i jak teraz chce.

 

DP: Co robi takie naruszanie wolności?

 

AB: Kiedy pracowałam z niemowlętami często uczyłam pielęgnacji, najprostszych czynności. Przewijania, ubierania, karmienia. Terapeutycznego, aktywnego w oparciu o metody neurorozwojowe. I któregoś dnia do mnie doszło…. za kogo Ty się uważasz w takiej chwili ? Jesteś lepsza? Za kogo tu stoisz tak się mądrząc? To było trzeźwiące. Już tego nie uczę. Patrzę jak robią to rodzice i ewentualnie proponuję małą zmianę. Ale to tylko propozycja. Kiedy tak się wycofuję RODZICE wchodzą w ruch pytania i chęci więcej…. By coś jeszcze wnieść dla tego dziecka z jakości terapeutycznej.

 

DP: Bez sterowania?

 

AB: Tak. Jest to co jest. Jest czas świadomości. Można tak i tak. Wybierz. Ty osobiście za siebie. To poczucie sprawstwa daje siłę: staję tu jak matka, dowiem się… wzrastam, rozwijam. To jest też szukanie przewodnika w sobie, kontaktu ze sobą.

 

DP: Czy jako związki mamy problemy z komunikacją?

 

AB: Tak. Są bezsensowne ucieczki i odejścia. Jakże prościej byłoby na przykład powiedzieć do partnera: „Nie umiem i boję się być w razem. Nie znam tego, bo kiedy przychodziło coś trudnego byłam z tym sama, niewspierana przez mamę czy tatę… nie umiem powiedzieć: potrzebuję Cię dziś bardziej niż zwykle… I przy Twojej słabości mężczyzno będę w chaosie i niepokoju, bo tak często wspierałam rodzica, że wszystko mnie boli i przeraża.”   Kiedy to się powie… już się pojawia zaufanie. Mówiąc o swoich uczuciach… łatwiej to RAZEM.

 

DP: Czego się boi kobieta, jeśli chodzi o związek?

 

AB: Chłopca.

 

DP: Jak się wtedy ma?

 

AB: Kobiety bardzo dużo zrobiły dla siebie przez te wszystkie lata świadomości i możliwości docierania do siebie. Chcą więcej, ku szerzej i nie chcą już tak ciężko. Chcą partnerstwa.  Czasem zostają w autonomii nie wchodząc w związek, bo wiedzą do jakiego rodzaju mężczyzn ich ciągnie i wiedzą jak tam się to dla nich ma. Rezygnują na rzecz autonomii, budowania swoich fundamentów jako kobieta. A z chłopcem? Na początku jest zabawnie, wszystko jest zabawne, a potem wkurw. Ona zaradna, a on NIE WIEM. To ona staje za jego WIEM i mówi to, on ma coraz więcej NIE WIEM, a ona coraz więcej siły. Bo kiedy kobieta staje do odpowiedzialności dostaje mocy. I już nie ma partnerstwa. Jest ogień.

Ona szuka większych ramion i marzy o mężczyźnie, a on słabszej przy której będzie wiedział jak.

Decyzja i tzw. „stanie” w sprawach jest w męskim.  I również przynależy do ruchów osobistych kobiety w jej własnych sprawach, biznesach, ale jeśli chodzi o związek… to kobieta chce MĘŻCZYZNY, by tam mogła być kobietą.

Na poziomie duszy z chłopcem,  ona realizuje swój model bycia wiedzącą przy tacie, który z jakiegoś powodu nie mógł stanąć w decyzjach i ona tam musiała być ta duża.

 

DP: A jak się ma do tego współuzależnienie?

 

AB: Dla mnie już taka nazwa nie istnieje. Nabyłam się z tzw. walką z toksyczną miłością. I jakie to szufladkujące.  Wszystko jest indywidualne. Czasem córka nie może do matki, matka ją odtrąca, unika i odpycha.  Po co to robi ? Bo jej za ciężko. Ma się w duszy trudno i zmaga się z wieloma historiami w sobie, odtrącając w pewnym sensie ją chroni. Matka więc w polu nieświadomym mówi: odejdź, do taty, do świata,  niech Ci ludzie dadzą…. I dają tam… ciotki, świat, bo mama dziecku życzliwa, ale fizycznie nie może jej wziąć i trzymać w ramionach: bezpieczeństwa. Wtedy ta córka spotyka partnera, który też przy sobie ma trudno. I ta kobieta zna ten ruch…. patrzy na jego trudne sprawy, wikła się, miesza, wspiera… bo tak ma nadzieję, że trafi wreszcie do jego serca, a przede wszystkim do mamy.

 

DP: Wyczerpujące to bardzo….

 

AB: Tak, bardzo.

 

DP: Zdanie sobie sprawy rozwiązuje sprawę ?

 

AB: Niekoniecznie. Ale bardzo uczy siebie. Tu jest w tym ruchu wzrastanie. Ta kobieta w takim właśnie a nie innym losie dojrzewa czasem jest bardzo mocna.

 

DP: Czym jest ta moc?

 

AB: Tym ,że wie jakie są jej słabości. Czego jej brakuje i jakie to dla niej trudne. Nie ściemnia samą siebie. Wie, że jeśli było trudno w związkach w jej rodzie, nie rysuje sobie świetlanej przyszłości i  miodu na co dzień. Wie, że będzie różnie. Ma tego świadomość, co się z nią dzieje. I tu ludzie z taką świadomością radzą sobie świetnie. Znam takich.

 

DP: Czy uroda jest ważna dla kobiet?

 

AB:  Ważna. I to nie jest oczywiste. Niektórym kobietom  nie wolno było być ładną. Ładna to kobieca, jej się chętnie daje, oferuje, przebywa. Wtedy ma adoratorów. A kiedy nie umie wziąć?  A kiedy nie umie stawiać granic? Nie umie mężczyznom spojrzeć w oczy? Może czuć w tym wstyd, trudność. Wtedy łatwiej być mniej ładną. Nie każdy wtedy podejdzie. Jeśli jest też mądra, jest wyzwaniem. Bo mężczyzna ma poczucie, że musi być interesujący. Rodzi się dystans i patrzenie na siebie z daleka. Czasem kobiety są też w takim ruchu: ładna i atrakcyjna równa się niebezpieczeństwo. I ten poziom niebezpieczeństwa dla każdej inny. Znam takie kobiety, który miały w tle, gdzieś w pokoleniach gwałty i im teraz nie wolno być ładną… ze strachu. Znam też takie, które mając tło gwałtu tak przetransformowały poczucie kontroli, że same wyprzedzają sytuacje prowokacyjne dla mężczyzny robiąc to za nich.  W pełni kontrolując i prowadząc takie zdarzenie od początku do końca. A na końcu uff. Jestem suuuper! Zdobywczyni. Ile tam jest w niej strachu… bezsilności i takiej wewnętrznej rozpaczy: nie wiem jak być kobietą i zaufać mężczyźnie.

 

DP: Jakie są ich ciała?

 

AB: Napięte. Działają jak karabin maszynowy. Popatrz jak tańczą, jak się poruszają. To torpedy. Napięte gardła. I szybkość. Dużo milczenia, ale doskonały zmysł obserwacji. Zdolność przystosowawcza kameleona… a pod spodem zmęczenie. Olbrzymie zmęczenie…

 

DP: Czy to ma swoje skutki gdzieś dalej?

AB: Coś co się nakłada na coś…. jeden strach zastąpiony inną formą nieprawdy… TAK. MA SKUTKI.

 

DP: Jakie?

 

AB: Dla nich osobiście…. trudno czasem  złapać co jest prawdą. Częściej dla dzieci…dzieci są jakby trochę w fantazji, trochę odcięte, nieobecne… w swoim. Mówią w duszy: ja tak jak Ty mamo….

 

DP: Z takimi rodzinami pracujesz?

 

AB: Tak. Teraz rozpoczynam cykl warsztatów w Polce: „ Jak kochają dzieci”. To o tym jak dzieci chętnie biorą za nas uczucia i kontaktują się w sobie z tym z czym nam jest trudno…

 

DP: Dużo takich rodzin?

 

AB: Bardzo dużo. Dostałam propozycję pracy na uczelni, macałam się z tym tematem w sobie, ale podjęłam decyzję o szkoleniu autorskim. Z ludźmi, którzy chcą tak właśnie pracować.  I dlatego przygotowuję szkolenie dla fizjoterapeutów, na którym będę uczyć jak pracować w kontekście zaburzeń czy dysfunkcji ciała w kontekście tego, co jest szersze dla rodziny. Od zaburzeń napięcia mięśniowego do zamkniętych gardeł i stóp płasko-koślawych. Przez 20 lat pracy i głównie rehabilitacji domowej napatrzyłam się i „naczułam” tych dynamik. Mam wiele opisów przypadków, zdjęć i tego o czym w danej dysfunkcji mówi ciało.  Jestem gotowa przekazać to dalej.

 

DP: Dziękuję za rozmowę Aniu i życzę pomyślności w NOWYM Ruchu

 

AB: I ja dziękuję za spotkanie i Tobie Dorota,  osobistych i zawodowych sukcesów.

 

 

Rozmawiała – Dorota Pawelec 

Źródło: http://www.babskiblues.pl/ja-kobieta/